death – life

Ostatnio dużo myślę… o życiu, o śmierci. O przyszłości i przeszłości…

Chciałabym się uwolnić od tego co było, ale nie umiem.. mam wrażenie, że jestem powiązana niewidzialną nicią z przeszłością,  i za każdym razem gdy myślę „jest ok. jestem wolna od tego co było” … wszystko powraca jak  bumerang.

„PRZESZŁOŚĆ BUDUJE PRZYSZŁOŚĆ”

Dziś moje refleksje skupiały się na przyszłości.. co będzie. Co zrobię za rok po licencjacie, jak będę pracować i gdzie? Czy jestem zdolna do kontaktów interpersonalnych? Czy jestem zdolna do funkcjonowania w społeczeństwie, które ciągle czegoś ode mnie wymaga? – Żyć pod jeszcze większą presją niż dotychczas?
Kiedy myślę o tym co będzie… ogarnia mnie przerażenie. NIE DAM RADY!
Jeśli dorasta się w kokonie, alienowana od świata, i kiedy się go w końcu opuszcza ciężko jest się odnaleźć w świecie, który Cię otacza.. ma się wrażenie jakby pochodziło się z innego wymiaru – nie potrafisz się odnaleźć, wszystko co Cię otacza wydaje Ci się fałszywe i sztuczne… ale okazuje się, że to jest Twoja rzeczywistość.. I PRÓBUJ TU ŻYĆ?!
Ja żyłam w takim kokonie.. mój ojciec skrzywdził mnie tym bardzo – ponieważ dzięki niemu jestem aspołeczna.. trudno mi jest się odnaleźć w życiu, nawiązywać kontakty, rozmawiać, być sobą.. Dlatego mam tyle lęków w sobie i obaw co do teraźniejszości i przyszłości.. Nie wiem jak dam sobie radę, od dziecka ta wizja mnie przerażała.. Tego czego zawsze się bałam, to właśnie dorosłego życia. Nie raz zadawałam sobie pytanie retoryczne będąc dzieckiem, czy nastolatką „Co będzie jak dorośniesz? Jak sobie poradzisz w tym zatrutym, fałszywym świecie??” 

Boję się.. cholernie się boje przyszłości.. bo życie nie jest dla mnie łaskawe ani trochę; a może moje egoistyczne podejście sprawia, że ma dla mnie ono gorzki smak? Zawsze sama, dążąca do celu bez pomocy.. Może to właśnie we mnie tkwi problem a nie w świecie, czy innych ludziach..

Staram się być twarda, odważna, samowystarczalna… ale cholera.. są takie dni, kiedy kurtyna opada.. widzimy rzeczywistość a nie to co zostało przed nami odegrane..
Nie da się 24h na dobę być twardą i pewną siebie – nadchodzą dni, takie jak ten, kiedy jestem rozbita na tysiące kawałków.. Kiedy mam dość wszystkiego i wszystkich. Staram się trzymać, ale kurczę.. jest to ciężkie.

Mam ochotę zniknąć – nie czuć, nie istnieć.. być jak pyłek w powietrzu. 

ŚMIERĆ – ŻYCIE 

Cholerna rosyjska ruletka, której zakończenie z góry jest dla nas przegraną. Jedyne, co od nas zależy, to charakter gry – czy będziemy czerpać z niej radość mimo klęski, która jest nieunikniona; czy z każdym rozdaniem liczyli się z nią.

Jeśli ktoś ma ochotę zapraszam do posłuchania, oceny.. HAVE FUN

https://www.youtube.com/watch?v=f8eQAWm89FU

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s