ŚmierĆ

Hasło dość mocne i mroczne, ale dziś nachodzi mnie refleksja o życiu i śmierci – jak niewiele dzieli jedno od drugiego. Dziś się rodzimy a jutro umieramy…

Czas ucieka jak piasek między palcami. Nawet nie zdajemy sobie z tego spawy że wskazówki tak szybko tykają.. jesteśmy młodzi, pełni życia i celów – i nim się obejrzymy, to wszytsko będzie już za nami.. a przed nami pole z krzyżami.

Dzisiaj rano ojciec powitał mnie wiadomością, której od dłuższego czasu się spodziewałam, jednak bez względu na to czy człowiek był na nią przygotowany czy nie, zbija z tropu – „Babcia umarła dziś rano”.

Mimo, że nie była babcią idelaną, i im byłam strasza tym bardziej mnie denerwowała swoją zgryźliwością i uwagami, to jednak po tej wiadomości zrobiło mi się smutno – bo jednak była to moja babcia, jedyna jaka mi została tutaj, a teraz jej już nie ma, a wraz z jej odejściem kończy się jakiś etap w moim życiu. Najgorsze jest w tym wszystkim, że w tym momencie wspomnienia jak lawina zasypują Twoją głowę. Co najciekawsze, zawsze powracają te dobre chwile, aby jeszcze spotęgować nasz smutek – tak było i w moim przypadku… jechałam akurat autobusem w stanie lekkiej apatii i spadła na mnie ta lawina wspomnień, dobrych wspomnień z okresu dzieciństwa związanych z babcią.. jak piekłam z nią ciasta, jak się bawiłyśmy razem, jak lubiłam siedzieć i patrzeć gdy szyła na maszynie, jak oglądałam z nią seriale…

Kiedy umiera bliska osoba, człowieka zaczynają dotykać refleksje na temat życia.. Jak bardzo, ono jest kruche i ulotne. Czasem nie zdążymy nawet powiedzieć „Kocham Cię, Przepraszam, Dziękuje” – dlatego powinniśmy sobie mówić to jak najczęściej, abyśmy nigdy nie mieli wyrzutu, że nie zdążyliśmy ważnej osobie tego oznajmić.. a teraz jest już za późno na jakiekolwiek słowa.

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”

Najbardziej żal mi mojej mamy. Ten rok to pasmo niekończących się nieszczęść, które ją dotykają. Najpierw zapalenie płuc u babci.. niby wyszła z tego, ale psychicznie było z nią bardzo  źle. Cały czas trzeba było ją pilnować.. więc moja mama po powrocie z pracy chodziła do niej, aby się nią zajmować – po nocach nie spała, bo babacia dosłownie szalała, a na rano musiała do pracy wstać (lekki okres to to dla niej nie był). Niedługo po tym, moja mama zwichnęła ręke – całe szczęście nic poważniejszego sie nie stało. Siedziała w domu, więc nie musiała się martwić o babcię, bo mogła przy niej czuwać; choć taki plus w tej sytuacji. Ze stanem babci trohę się poprawiło, choć z apetytem dalej nie było za ciekawie u niej, a na dodatek przestała wogóle wychodzić na ogródek, nawet po domu przestała się poruszać.
Moja mama po 2 miesiącach chorobowego wróciła do pracy. Nie napracowała się zbytio bo 2/3 tyg później przewróciła się jadąc na rowerze i złamała drugą ręke. Pech chciał, że stało się to 2 dni przed wyjazdem moich rodziców na wakacje. 

Przed powrotem mojej mamy do pracy z babcią było już coraz gorzej.. była tak słaba że nie umiała powiedzieć słowa.. nawet nie miała siły aby ręki podnieść. Moja mama przerażona jej stanem postanowiła w niedzielę zadzwonić na pogotowie.

Po długim okresie rekonwalescencji i rehabilitacji, mama wróciła do pracy – dosłownie na 5 min, bo nawet nie zdążyła zabrać się za swoje obowiązki a już dostała telefon ze szpitala, że jej mama zmarła dziś nad ranem.

Jak się wali to się wali wszystko.. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s